Wyżsi dzisiaj – Wystan Hugh Auden

Wyżsi dzisiaj, pamiętamy podobne wieczory,
Wspólne błądzenia po bezwietrznym sadzie
Gdzie strumień żwir obmywa, z dala od lodowca.

Nadchodzą śnieżne noce, a umarli zawodzą
U przylądków w swych wietrznych domostwach,
Bo przeciwnik zbyt łatwo ułożył pytania
Na pustych drogach.

Lecz szczęśliwi teraz, choć nie bardziej sobie bliscy,
Farmy widzimy oświetlone wzdłuż doliny;
W dole, u młyna, ustaje dźwięk młotów -
Kończą pracę.

Zgiełk o świtaniu przyniesie
Niektórym wolność, ale nie ten spokój,
Któremu żaden ptak nie zda kłamu; a który mija, lecz teraz wystarczy,
Bo coś wypełniło tę godzinę miłością lub cierpieniem.

W. H. Auden studiował na Oksfordzie – tam uzyskał tytuł bakałarza. Po studiach przeniósł się do Niemiec gdzie zaczął wyrażać swój skrywany do tej pory homoseksualizm. Początki jego twórczości charakteryzuje lewicowy radykalizm społeczny późny okres zaś dzieła religijno-moralistyczne. Auden zmarł 29 września 1973.

 

Opublikowane w: on wrzesień 29, 2006 at 11:23 am Komentarze (2)

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://wiersze.wordpress.com/2006/09/29/wystan-hugh-auden-wyzsi-dzisiaj/trackback/

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

2 komentarzy Leave a comment.

  1. Zawsze bylem zdania, że tłumaczenia powinny być mniej wierne za to ładniejsze.

    Pozdrawiam Krzysiek

    Zatrzymajcie zegary, wyłączcie telefony,
    Rzućcie psu kość smakowitą, niech śpi najedzony.
    Zdejmijcie palce z klawiszy, niech przy werblu cichym,
    Złożą trumnę na marach i wejdą żałobnicy.

    Niech samoloty krążą, zawodząc nad głowami,
    I piszą na niebie skargę, nie ma Go już między nami.
    Załóżcie wstęgi z krepy na śnieżnych gołębic szyje,
    Niech w czarnych rękawiczkach policjant ruchem kieruje.

    Był mą północą, południem, wschodem, zachodem moim,
    Tygodniem pracy pełnym, niedzielnym relaksem po znoju.
    Dniem jasnym, mrokiem nocy, rozmową, pieśnią w drodze.
    Miłość miała być wieczna, pomyliłem się srodze.

    Nie chcę patrzeć na gwiazdy, pogaście je kolejno,
    Zdejmijcie z nieba księżyc, usuńcie z niego słońce,
    Wylejcie wodę z mórz, odbierzcie drzewom cień
    To wszystko nigdy już, na nic nie przyda się.

    “Funeral Blues”

    Stop all the clocks, cut off the telephone
    Prevent the dog from barking with a juicy bone
    Silence the pianos and with muffled drum
    Bring out the coffin, let the mourners come

    Let aeroplanes circle moaning overhead
    Scribbling in the sky the message: “He is dead”
    Put crepe bows around the white necks of the public doves
    Let the traffic policemen wear black cotton gloves

    He was my north, my south, my east and west
    My working week and my Sunday rest
    My noon, my midnight, my talk, my song
    I thought that love would last forever; I was wrong

    The stars are not wanted now; put out every one
    Pack up the moon and dismantle the sun
    Pour away the ocean and sweep up the wood
    For nothing now can ever come to any good.

    WYSTAN HUGH AUDEN
    (1907-1973)

  2. z calym szacunkiem dla niejakiego krzyska, ktory w dodatku pozdrawia, uwazam ze twoje tlumaczenie nie dosc ze nie jest wierne(co nie jest zadna obelga-milosz tlumaczyl chyba najbardziej niewiernie z wielkich a za to pieknie)to nie jest rowniez ladne. piszesz slowami ktorych sam auden nigdy by nie uzyl, przez to calosc brzmi moim zdaniem pretesjonalnie.
    aha, najbardziej zabolalo mnie chyba ze zlekcewazyles to piekne slowo dismantle, ktore akurat doslownie przetlumaczone, brzmi cudownie. “rozmontujcie slonce” -lepiej nie mozna tej rozpaczy wyrazic.
    pozdrawiam


Leave a Comment