Wyżsi dzisiaj, pamiętamy podobne wieczory,
Wspólne błądzenia po bezwietrznym sadzie
Gdzie strumień żwir obmywa, z dala od lodowca.
Nadchodzą śnieżne noce, a umarli zawodzą
U przylądków w swych wietrznych domostwach,
Bo przeciwnik zbyt łatwo ułożył pytania
Na pustych drogach.
Lecz szczęśliwi teraz, choć nie bardziej sobie bliscy,
Farmy widzimy oświetlone wzdłuż doliny;
W dole, u młyna, ustaje dźwięk młotów -
Kończą pracę.
Zgiełk o świtaniu przyniesie
Niektórym wolność, ale nie ten spokój,
Któremu żaden ptak nie zda kłamu; a który mija, lecz teraz wystarczy,
Bo coś wypełniło tę godzinę miłością lub cierpieniem.
W. H. Auden studiował na Oksfordzie – tam uzyskał tytuł bakałarza. Po studiach przeniósł się do Niemiec gdzie zaczął wyrażać swój skrywany do tej pory homoseksualizm. Początki jego twórczości charakteryzuje lewicowy radykalizm społeczny późny okres zaś dzieła religijno-moralistyczne. Auden zmarł 29 września 1973.