Wyżsi dzisiaj – Wystan Hugh Auden

Wyżsi dzisiaj, pamiętamy podobne wieczory,
Wspólne błądzenia po bezwietrznym sadzie
Gdzie strumień żwir obmywa, z dala od lodowca.

Nadchodzą śnieżne noce, a umarli zawodzą
U przylądków w swych wietrznych domostwach,
Bo przeciwnik zbyt łatwo ułożył pytania
Na pustych drogach.

Lecz szczęśliwi teraz, choć nie bardziej sobie bliscy,
Farmy widzimy oświetlone wzdłuż doliny;
W dole, u młyna, ustaje dźwięk młotów -
Kończą pracę.

Zgiełk o świtaniu przyniesie
Niektórym wolność, ale nie ten spokój,
Któremu żaden ptak nie zda kłamu; a który mija, lecz teraz wystarczy,
Bo coś wypełniło tę godzinę miłością lub cierpieniem.

W. H. Auden studiował na Oksfordzie – tam uzyskał tytuł bakałarza. Po studiach przeniósł się do Niemiec gdzie zaczął wyrażać swój skrywany do tej pory homoseksualizm. Początki jego twórczości charakteryzuje lewicowy radykalizm społeczny późny okres zaś dzieła religijno-moralistyczne. Auden zmarł 29 września 1973.

 

Opublikowane w:  on wrzesień 29, 2006 at 11:23 am Komentarze (2)

Roman – Arthur Rimbaud

I

On n’est pas sérieux, quand on a dix-sept ans.
- Un beau soir, foin des bocks et de la limonade,
Des cafés tapageurs aux lustres éclatants !
- On va sous les tilleuls verts de la promenade.

Les tilleuls sentent bon dans les bons soirs de juin !
L’air est parfois si doux, qu’on ferme la paupière ;
Le vent chargé de bruits, – la ville n’est pas loin, -
A des parfums de vigne et des parfums de bière…

II

- Voilà qu’on aperçoit un tout petit chiffon
D’azur sombre, encadré d’une petite branche,
Piqué d’une mauvaise étoile, qui se fond
Avec de doux frissons, petite et toute blanche…

Nuit de juin ! Dix-sept ans ! – On se laisse griser.
La sève est du champagne et vous monte à la tête…
On divague ; on se sent aux lèvres un baiser
Qui palpite là, comme une petite bête…

III

Le coeur fou Robinsonne à travers les romans,
- Lorsque, dans la clarté d’un pâle réverbère,
Passe une demoiselle aux petits airs charmants,
Sous l’ombre du faux-col effrayant de son père…

Et, comme elle vous trouve immensément naïf,
Tout en faisant trotter ses petites bottines,
Elle se tourne, alerte et d’un mouvement vif…
- Sur vos lèvres alors meurent les cavatines…

IV

Vous êtes amoureux. Loué jusqu’au mois d’août.
Vous êtes amoureux. – Vos sonnets La font rire.
Tous vos amis s’en vont, vous êtes mauvais goût.
- Puis l’adorée, un soir, a daigné vous écrire…!

- Ce soir-là,… – vous rentrez aux cafés éclatants,
Vous demandez des bocks ou de la limonade…
- On n’est pas sérieux, quand on a dix-sept ans
Et qu’on a des tilleuls verts sur la promenade.

Arthur Rimbaud, jeden z najbardziej niezwykłych poetów napisał ten wiersz dokładnie 136 lat temu – 26 września 1970. Poezja Rimbauda do dzisiaj budzi gorące uczucia u czytelników – tak zresztą jak jego biografia. Wielu znawców jego życia nie może pojąć, jak ten utalentowany twórca mógł porzucić pozję nie skończywszy nawet 30 lat i zająć sie tak bardzo ziemskim i burżuazyjnym zajęciem jakim jest handel. Dlaczego tak postąpił – pewnie nigdy sie nie dowiemy.

 

Opublikowane w:  on wrzesień 28, 2006 at 6:48 pm Dodaj komentarz

To live is to die – Cliff Burton (Metallica)

When a Man Lies He Murders
Some Part of the World
These Are the Pale Deaths Which
Men Miscall Their Lives
All this I Cannot Bear
to Witness Any Longer
Cannot the Kingdom of Salvation
Take Me Home

Dwadzieścia lat temu zmarł tragicznie Cliff Burton. Grał na basie w Metallice gdy ta nagrywała najlepsze płyty. Aż do wypadku autobusowego w Szwecji w którym zginął na miejscu. Powyższy wiersz Cliffa został wyrecytowany w kawałku To live is to die – pośmiertnym hołdzie złożonym mu przez pozostałych muzyków na płycie And Justice for All

Opublikowane w:  on wrzesień 27, 2006 at 9:56 am Komentarze (3)